Drugi raz prowadzicie Żabkę sezonową. Co Wam odpowiada w tym formacie?

Marta Przypadło franczyzobiorczyni z Rewala: Możliwość połączenia pracy z wypoczynkiem. Mamy dwójkę dzieci w wieku 13 i 16 lat, które są zadowolone, korzystając z uroków Bałtyku, kiedy my pracujemy w sklepach. To dla nas również dodatkowy zastrzyk gotówki.

Jaki asortyment najlepiej sprzedaje się w Waszym sklepie?

Łukasz Przypadło franczyzobiorca z Rewala: Kubki z lodem oraz lód w kostkach i to w ilości naprawdę hurtowej. Furorę robią też produkty z kategorii Świeże oraz Żabka Café – zwłaszcza kawa i pizza z pieca. Odpiekane pieczywo oraz słodkie przekąski są hitem każdego sezonu. Dbamy też o dostępność napojów i piwa, szczególnie tych z listy topy sprzedażowe. Nieustannie szukamy pomysłów, aby jak najwięcej klientów zachęcić do wizyt u nas, m.in. staramy się, aby zawsze były dostępne warzywa i owoce, bo w Rewalu brakuje sklepów z takim właśnie asortymentem. W tym roku sprzedajemy też artykuły plażowe w konkurencyjnych cenach.

Jak reagujecie na nagłe zmiany popytu, spowodowane choćby przez pogodę?

Marta Przypadło: Jeśli szykuje się fantastyczna pogoda, to magazyn zapełniamy do granic możliwości. Zwiększamy zamówienia na produkty, które mają wysokie tempo sprzedaży – u nas są to lody, szczególnie Magnum, Palionek i Kaktus. W hurtowej ilości schodzi również woda – codziennie zamawiamy minimum paletę. Organizujemy też dodatkowych pracowników, którzy będą mogli nas wesprzeć. Oczywiście, sami też pomagamy zespołowi, obsługując klientów. W tamtym roku po weekendach lub dniach świątecznych zostawaliśmy po pracy, aby przygotować sklep na rano.

Czy zawsze łatwo sprostać oczekiwaniom klientów?

Łukasz Przypadło: Przekonaliśmy się, że szczerym uśmiechem oraz wakacyjnym podejściem zawsze można zaskarbić sobie klientów. Ułatwia nam to również bogata oferta gastronomiczna, dzięki której możemy rywalizować z okolicznymi restauracjami. Produkty z pieca to strzał w dziesiątkę!

W czym tkwi sekret udanej współpracy między franczyzobiorcą a partnerem ds. sprzedaży w sklepie sezonowym?

Łukasz Przypadło: Z takim partnerem jak Dominik to nie jest trudne, bo on ma tak niesamowity zapał do wszystkiego, że nie sposób się od niego tym nie zarazić (śmiech). Od samego początku budujemy naszą relację na szczerości.

Dominik Urbanowicz: Dodałbym jeszcze, że na bezpośredniej komunikacji, zaufaniu, a także na umiejętności poszerzania strefy komfortu. Chcielibyśmy przewidzieć natężenie ruchu, liczbę klientów, to, jakie produkty będą się najlepiej sprzedawać, ale to przecież niemożliwe. I właśnie w takich sytuacjach pomaga to, że zawsze mamy kogo się zapytać, czasami tylko po to, by upewnić się, czy dobrze myślimy.

Na czym polega wspieranie franczyzobiorcy prowadzącego sklep sezonowy?

Dominik Urbanowicz: Wszystkie procesy wyglądają tak samo, jak w sklepie tradycyjnym, zmienia się tylko ich tempo i dynamika. Tutaj zmiany następują dosłownie z godziny na godzinę. Franczyzobiorca potrzebuje więc częstszej, nawet codziennej obecności partnera. Czasem spojrzenie osoby z zewnątrz ułatwia wyciągnięcie wniosków i zmodyfikowanie działań. Niekiedy franczyzobiorca potrzebuje też przypominania mu o rzeczach, które w natłoku pracy mogą umknąć.

Poprzedni
Następny