Pomysł na biznes z Żabką: Justyna Krzemińska z Koszalina o własnej firmie w wieku 24 lat
Za każdym sklepem Żabka stoi franczyzobiorca i jego wyjątkowa historia. Prezentujemy przedsiębiorców, którzy z sukcesem rozwijają swoje biznesy pod zielonym szyldem. Poznajcie 24-letnią Justynę Krzemińską, która doświadczenie zdobyte podczas pracy na stacji benzynowej postanowiła przekuć we własną firmę i od roku z powodzeniem prowadzi osiedlowy sklep w Koszalinie. W rozmowie opowiada o wyzwaniach pierwszych miesięcy działalności, budowaniu zgranego zespołu wraz z narzeczonym oraz tym, jak niezwykle satysfakcjonujące jest tworzenie prawdziwych relacji z lokalną społecznością
Ma Pani 24 lata i już prowadzi swój sklep. Jak zaczęła się ta historia?
Justyna Krzemińska, franczyzobiorczyni z Koszalina: Zaczęłam od pracy na stacji benzynowej, gdzie po czasie zostałam zastępcą kierownika. To była dla mnie bardzo dobra szkoła. Nauczyłam się obsługi klienta, organizowania pracy zespołu i reagowania na różne sytuacje, które pojawiają się w handlu. Z czasem zaczęłam myśleć o tym, że chciałabym spróbować czegoś własnego. Czułam, że chcę się rozwijać i sprawdzić w roli osoby, która sama odpowiada za biznes. Kiedy pojawiła się możliwość współpracy z Żabką, uznałam, że to może być dobry moment.
Decyzja o własnym biznesie w tak młodym wieku nie należy do łatwych. Co przesądziło o tym, że zdecydowała się Pani na ten krok?
J.K.: Na pewno pomogło mi wcześniejsze doświadczenie w handlu, bo wiedziałam już mniej więcej, z czym to się wiąże. Z drugiej strony była też chęć dalszego rozwoju i poczucie, że jeśli nie spróbuję teraz, to zawsze będę się zastanawiać, jak by to było. W pewnym momencie przeglądałam ogłoszenia i natrafiłam na informację o współpracy z Żabką. Wypełniłam formularz i wkrótce zadzwonił do mnie przedstawiciel sieci przedstawiając szczegóły współpracy. Po tej rozmowie oraz spotkaniach z partnerem ds. rozwoju franczyzy upewniłam się, że to może być dobra droga, żeby rozpocząć własny biznes.
Czy prowadzenie sklepu to raczej indywidualna działalność, czy praca zespołowa?
J.K.: Zdecydowanie zespołowa. W prowadzeniu sklepu pomaga mi narzeczony i razem odpowiadamy za wiele codziennych spraw. Zatrudniam też dwie pracownice oraz dodatkową osobę, która pomaga od czasu do czasu. W sumie w sklepie pracują cztery osoby. Dzięki temu możemy lepiej podzielić obowiązki i ułożyć grafik tak, żeby każdy miał też czas na odpoczynek. W handlu to ważne, bo sklep działa przez wiele godzin dziennie i jedna osoba nie byłaby w stanie wszystkiego zrobić sama.
Jak wygląda charakter sklepu, który Pani prowadzi?
J.K.: To typowa Żabka osiedlowa. Nie jesteśmy przy głównej drodze ani w miejscu turystycznym, więc naszymi klientami są przede wszystkim mieszkańcy okolicy. To ma swój specyficzny klimat, bo po roku prowadzenia sklepu znam już wielu klientów z imienia albo przynajmniej kojarzę ich codzienne wybory. Zdarza się, że widzę klienta i już wiem, po co przyszedł. Takie relacje sprawiają, że sklep staje się częścią lokalnej społeczności.

Zdarza się, że widzę klienta i już wiem, po co przyszedł. Takie relacje sprawiają, że sklep staje się częścią lokalnej społeczności.
Jak wyglądały pierwsze miesiące jako franczyzobiorczyni Żabki?
J.K.: Początki były wymagające. Nagle pojawiło się bardzo dużo obowiązków i trzeba było nauczyć się wielu rzeczy jednocześnie – od zamówień towaru po zarządzanie pracą zespołu. Pomogły szkolenia, które dały solidne podstawy i pozwoliły zrozumieć, jak funkcjonuje sklep. Dużo dały również wizyty w sklepie partnera ds. sprzedaży, gdyż po każdej z nich starałam się wyciągać wnioski i poprawiać to, co wymagało zmiany. Z czasem wszystko zaczęło układać się coraz lepiej. Myślę, że pierwszy rok to przede wszystkim czas intensywnej nauki. Ważne jest to, że w razie potrzeby można znaleźć informacje na platformach szkoleniowych albo skonsultować się z osobami z sieci.
Z jakimi wyzwaniami najczęściej mierzy się osoba prowadząca taki sklep?
J.K.: Przede wszystkim odpowiada się za zatowarowanie sklepu, pracę zespołu, porządek i procedury. Przedsiębiorca musi również świadomie zabiegać o klienta. Wysoka jakość obsługi, dostępność produktów i pozytywne doświadczenie zakupowe, sprawią, że konsument będzie chciał wracać. W handlu trzeba być bardzo uważnym i reagować na bieżąco na różne sytuacje. Bardzo ważne jest zbudowanie zespołu. W moim biznesie mam już stałą, zgraną ekipę i to naprawdę bardzo ułatwia codzienną pracę.
Z perspektywy roku prowadzenia sklepu – co najbardziej ułatwia codzienną pracę?
J.K.: Na pewno pomocne są narzędzia, które pozwalają zarządzać sklepem i zamówieniami. Dzięki aplikacji Cyberstore wiele rzeczy można zrobić zdalnie, nawet będąc w domu. Zamówienia można dostosować do potrzeb sklepu, na przykład zamawiać produkty w mniejszych ilościach, dzięki czemu łatwiej kontrolować rotację towaru i unikać przeterminowania. Ważne jest też wsparcie ze strony partnera do spraw sprzedaży, w razie wątpliwości zawsze można się skonsultować.
A jak wygląda Pani życie poza pracą?
J.K.: Staram się spędzać wolny czas aktywnie z narzeczonym. Mamy psa – maltańczyka – więc dużo spacerujemy. Lubimy też jeździć na rowerach, kiedy tylko pogoda na to pozwala. To dla mnie dobry sposób, żeby odpocząć i oderwać się na chwilę od codziennych obowiązków.
Jaką radę dałaby Pani osobom, które zastanawiają się nad otwarciem własnego biznesu?
J.K.: Jeśli ktoś lubi handel i kontakt z ludźmi, to myślę, że warto spróbować.