Jak opisałbyś rolę franczyzobiorcy trenera komuś, kto dopiero zastanawia się nad wejściem na tę ścieżkę?

Dominik Opic, Franczyzobiorca z Żor: To przede wszystkim praca z ludźmi. Każdy kandydat jest inny, ma własne doświadczenia, charakter i tempo przyswajania wiedzy, dlatego nie da się prowadzić każdego szkolenia w identyczny sposób. Trzeba być cierpliwym, empatycznym i potrafić dopasować swoje podejście do konkretnej osoby. Bardzo lubię kontakt z ludźmi. Kiedyś chciałem zostać nauczycielem, więc możliwość dzielenia się wiedzą zawsze była mi bliska. Lubię też wyzwania, a ta rola daje ich naprawdę sporo. Każdy kandydat wnosi coś nowego i sprawia, że sam cały czas się rozwijam. Największym wyzwaniem jest dla mnie przekazanie całej wiedzy w taki sposób, żeby niczego ważnego nie pominąć. Chcę mieć pewność, że przyszły franczyzobiorca poradzi sobie później we własnym sklepie, będzie umiał podejmować decyzje i reagować na codzienne sytuacje. Największą satysfakcję mam wtedy, kiedy podczas szkolenia słyszę: „Daj, zrobię to sam”. Wtedy wiem, że idziemy w dobrą stronę.

Jak zazwyczaj wygląda Twój dzień, kiedy w sklepie jest kandydat – co uważasz za najważniejszy element wspólnej pracy?

D.O.: Zaczynamy od kawy i ploteczek. To dobry moment, żeby spokojnie wejść w dzień, porozmawiać i zbudować swobodną atmosferę. Później pracujemy już zgodnie z tym, co akurat dzieje się w sklepie. Każdy dzień wygląda trochę inaczej. Raz mamy dostawę, innym razem przygotowujemy zamówienie, rozwiązujemy bieżące problemy albo skupiamy się na obsłudze klientów. Nie trzymamy się sztywno planu za wszelką cenę, tylko działamy zgodnie z rytmem sklepu, oczywiście nie pomijając obchodu i najważniejszych procesów. Staram się pokazać kandydatowi, że choć poniedziałek może wyglądać inaczej niż środa, większość zadań jest powtarzalna. To procesy, które trzeba odpowiednio rozpocząć, zrealizować i zamknąć. Zależy mi też na tym, żeby kandydat rozumiał, jak ważna jest jakość w prowadzeniu sklepu i obsłudze klienta. To temat szczególnie mi bliski, ponieważ miałem przyjemność wygrać Ligę Mistrzów Jakości. Pokazuję więc na co dzień, że dbałość o standardy naprawdę ma znaczenie i przynosi efekty. Podczas szkolenia stawiam przede wszystkim na samodzielność. Zanim kandydat zacznie wykonywać dane zadanie, dokładnie je omawiamy i rozkładamy na czynniki pierwsze. Później pozwalam mu działać, obserwuję i w razie potrzeby wspieram. Ostatniego dnia chcę mieć pewność, że potrafi samodzielnie przygotować zamówienie, przyjąć dostawę, zareagować na awarię czy odpowiedzieć na pytania sprzedawców. Wtedy mam poczucie, że jest gotowy do prowadzenia własnego sklepu.

Czy pamiętasz sytuację ze szkolenia, która mocno Cię zaskoczyła lub zmusiła do zmiany planów i jak z perspektywy czasu ją oceniasz?

D.O.: Takich sytuacji było wiele, bo rzeczywistość sklepowa potrafi szybko zweryfikować każdy plan. Podczas jednego ze szkoleń paleta z towarem przewróciła się w samochodzie kierowcy. Razem z kandydatem musieliśmy zbierać produkty i pomagać w opanowaniu całej sytuacji. Nie było tego oczywiście w planie, ale właśnie takie momenty najlepiej pokazują, jak wygląda prawdziwa praca franczyzobiorcy. Nie zawsze wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem. Czasem trzeba szybko zareagować, znaleźć rozwiązanie i jednocześnie zadbać o to, żeby sklep mógł dalej normalnie funkcjonować. Pamiętam też kandydata, który już trzeciego dnia szkolenia przyszedł z uzyskanym certyfikatem LOTTO. Wiemy, że jest to wymagający proces, dlatego bardzo doceniłem jego zaangażowanie i samodzielność. Takie sytuacje pokazują mi, że każdy kandydat może zaskoczyć w zupełnie inny sposób. Zmiany planów zdarzają się dość często, dlatego dobrze, że nasza checklista szkoleniowa jest elastyczna. Mogę dopasować ją zarówno do bieżącej sytuacji w sklepie, jak i do potrzeb konkretnej osoby. Sam również cały czas uczę się od kandydatów. Błędy zdarzają się każdemu, ale najważniejsze jest to, jak na nie reagujemy i jakie wnioski z nich wyciągamy.

Czy bycie trenerem i praca z tyloma różnymi osobami sprawiły, że zmieniłeś coś w sposobie prowadzenia własnego sklepu?

D.O.: Zdecydowanie tak. Bycie trenerem cały czas napędza mnie do tego, żeby być lepszym niż wczoraj. Zmieniłem swoje podejście do jakości, obsługi klienta i organizacji codziennej pracy. Dzięki szkoleniom rozwojowym, w których uczestniczę jako trener, mam większe możliwości podczas pracy z własnym zespołem. Lepiej deleguję zadania, częściej wracam do pracowników z informacją zwrotną i sprawniej prowadzę trudniejsze rozmowy. Nie mam też problemu z przeprowadzeniem rozmowy dyscyplinującej, jeśli sytuacja tego wymaga. Wiele uczę się również od samych kandydatów. Młodsze osoby często pokazują mi nowe rozwiązania technologiczne i rozwijają moje kompetencje związane z komputerami. Starsi kandydaci dzielą się natomiast swoim doświadczeniem życiowym i często przekazują mi bardzo trafne rady. Ta rola rozwija mnie zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Widzę, że rzeczy, których uczę się podczas szkoleń i pracy z ludźmi, później wykorzystuję również poza sklepem.

Gdybyś miał udzielić jednej, złotej rady osobie, która właśnie zaczyna akredytację i będzie uczyć innych, to co byś jej przekazał?

D.O.: Nie próbuj pokazać wszystkiego naraz. Najpierw poznaj człowieka, a dopiero później zastanów się, w jaki sposób najlepiej przekazać mu wiedzę. Pozwól kandydatowi popełniać błędy, ale zawsze je z nim omawiaj. Błąd może być bardzo wartościową częścią nauki, jeśli wspólnie wyciągniecie z niego odpowiednie wnioski. 

Poprzedni
Następny