💻Przełom w Karierze Mateusza: Od Sportu do Franczyzy Żabki🥅🐸

 Zapraszamy na kolejny odcinek podcastu, a w nim śledzimy pasjonującą podróż Mateusza Błaszkiewicza, który przeszedł od pasji sportowej do sukcesu w świecie franczyzy Żabki. Dowiedz się, jak wsparcie rodziny, determinacja oraz lekcje wyniesione ze sportu pomogły Mateuszowi w budowaniu stabilnego biznesu w niepewnych czasach. Odkryj, co motywuje młodego przedsiębiorcę do ciągłego poszerzania horyzontów i jakie plany ma na przyszłość.

Odcinek 10 | #MasztojakwŻabce

 W najnowszym odcinku podcastu śledzimy pasjonującą podróż Mateusza Błaszkiewicza, który przeszedł od pasji sportowej do sukcesu w świecie franczyzy Żabki. Dowiedz się, jak wsparcie rodziny, determinacja oraz lekcje wyniesione ze sportu pomogły Mateuszowi w budowaniu stabilnego biznesu w niepewnych czasach. Odkryj, co motywuje młodego przedsiębiorcę do ciągłego poszerzania horyzontów i jakie plany ma na przyszłość.

W odcinku dowiesz się: 

👉 Jak Mateusz odnalazł się w branży franczyzowej i co przekonało go do wyboru marki Żabka?

👉 Jakie były pierwsze kroki i wyzwania związane z otwarciem własnego sklepu, zwłaszcza podczas pandemii?

👉 W jaki sposób sportowa przeszłość Mateusza wpłynęła na jego podejście do prowadzenia biznesu i budowania zespołu?

👉 Jak Mateusz radzi sobie z codziennymi wyzwaniami i jak jego podejście do biznesu ewoluowało z czasem?

👉 Jakie znaczenie ma dla niego wsparcie bliskich i jaka jest rola współpracy oraz wymiany doświadczeń z innymi franczyzobiorcami?

👉 Jakie są plany Mateusza na przyszłość i jakie rady ma dla osób, które rozważają rozpoczęcie własnej drogi w biznesie?

🌐 Odwiedzaj naszą stronę, aby być na bieżąco z nadchodzącymi odcinkami i czerpać wiedzę od przedsiębiorców, którzy odważnie podążają za swoimi marzeniami. 💼❤️

Transkrypcja

(00:00 – 00:16) Mateusz: Moja mama mówiła tak, że ,,Ten chłopaczek to nawet muchy nie skrzywdzi” …Dzień dobry, ma ktoś pożyczyć bułki, bo zaraz jest kolejna 15-minutowa przerwa w szkole u dzieciaków i będziemy chyba w kajzerki pakować… To jest biznes, w którym ktoś prowadzi cię za rękę…Przyjechało mi 12 palet, ja mówię, nie no ogarniemy to przecież, a nie było widać sklepu zza tych palet…

(00:17 – 00:42) Jarek: Stabilny biznes w niepewnych czasach. Masz to jak w Żabce. Nazywam się Jarosław Kuźniar i lubię pytać. W tej specjalnej serii porozmawiam z przedsiębiorcami, którzy prowadzą swoje sklepy Żabka. Franczyzobiorcami. Chcę poznać ich historie, codzienne życie, motywacje i powody, dla których zdecydowali się poprowadzić własny sklep pod szyldem Żabki. Zaczynamy!

(00:42 – 0:44) J: Na jakiej pozycji grasz jako piłkarz?

(00:45- 00:54) M: Teraz na obronie, no bo jestem troszeczkę większy niestety, więc wysłali mnie na obronę, wcześniej, za młodych lat, prawa pomoc – trochę do biegania bardziej.

(00:54 – 00:55) J: Nigdy w ataku?

(00:56 – 00:57) M: Nigdy, no. Bardziej taki…

(00:57 – 00:58) J: Tęsknisz za tym?

(00:59 – 01:03) M: Fajnie by było coś postrzelać, ale zawsze raczej byłem taki, który podaje albo zasłania.

(01:04 – 01:11) J: Znaczy wiesz, to jest tak, że cała drużyna robi robotę, nie? A wybiegać 90 minut na boisku jest łatwiej niż poprowadzić własny biznes?

(01:12 – 01:26) M: Myślę, że tak. Chociaż te 90 minut, o których wspominasz, to na pewno jest dobre przygotowanie. Wiele osób o tym wspomina, więc to jest taki truizm, ale myślę, że sport to dobre przygotowanie czy do biznesu, czy w ogóle do życia.

(01:27 – 01:44) J: Mamy kilka takich historii – morsowanie, kiedyś siatkówka, dzisiaj taniec albo siłownia w jakimś tam znaczeniu. Ten sport rzeczywiście dla lidera, który potrzebuje oddechu, potrzebuje opieki dla siebie samego czasami, żeby podjąć trudne decyzje albo w ogóle poprowadzić własny biznes, to jest coś takiego, taka własna przestrzeń. Tak to traktujesz?

(01:45 – 02:02) M: Tak mi się wydaje. Jako własna przestrzeń, jako gdzieś tam szkoła tego charakteru, ale też przede wszystkim odskocznia od tego wszystkiego. Czy jak była szkoła, to od obowiązków szkolnych, od obowiązków domowych zawsze była ta ucieczka, czy może przejście do tego sportu?

(02:02 – 02:03) J: Albo świadomy wybór, nie?

(02:03 – 02:04) M: Albo świadomy wybór.

(02:05 – 02.09) J: Mateusz, mówisz charakter – jakiego charakteru trzeba, żeby robić własny biznes?

(02:09 – 02:13) M: To jest dobre pytanie, bo często mi się tak zdarza właśnie…

(02:13 – 02:15) J: Jesteś pierwszym, który pochwalił pytania prowadzącego. Yes!

(02:16 – 03:00) M: Dzięki. Wiesz co, często mi się zdarza właśnie patrzeć na tych ludzi, którzy… Choćby Żabka właśnie, analizuję sobie te osoby, które prowadzą sklep lepiej, gorzej. No i szukam tam właśnie jakichś złotych środków, ale tak naprawdę każdy jest inny. I wydaje mi się, że to, co najlepiej zrobić… No ja na przykład przed otwarciem sklepu myślałem sobie – no słuchaj chłopie, gdzie ty otworzysz sklep? Jak moja mama mówiła tak, że ,,Ten chłopaczek to nawet muchy nie skrzywdzi…”, a tu mi się wydaje, że takie miałem podejście, że trzeba mieć silną rękę. Zdecydowałem się, że robię to, dam radę. Mówię – inni dali radę, no to ja też dam radę. No i wydaje mi się, że każdy powinien te swoje dobre cechy przełożyć na biznes, a te, które niekoniecznie są jego mocną stroną, może gdzieś tam poćwiczyć przy okazji prowadzenia tego.

(03:00 – 03:18) J: Wspominałeś o szkole. Nasza szkoła jest tak skonstruowana, że raczej patrzymy na to, co nie wychodzi dziecku i zaczynamy to naprawiać, zamiast spojrzeć na te rzeczy, które są dobre i je wyciągać i wzmacniać, nie? Rodzice, inna sprawa, nie na tę audycję, ale pewnie bym pogadał i o radach mojej mamy. Natomiast kiedy ruszyłeś, kibicowała Ci?

(03:18 – 03:34) M: Rodzina? Ojej, no we wszystkich decyzjach. Także myślę, że dzięki temu jestem tu, gdzie jestem, bo naprawdę po czasie, myślę, że po czasie nawet wtedy, kiedy się wyprowadziłem, to najbardziej to doceniłem. No bo jednak jesteś na co dzień w tym domu, rodzice tam ci zlecają obowiązki.

(03:34 – 03:35) J: No tak, jest wygodnie.

(03:35 – 03:50) M: Dbają o ciebie, jest wygodnie, ale wtedy tego nie widzisz. Dopiero jak masz porównanie u innych znajomych, którzy mają niekoniecznie tak kolorowo w domu, to zaczynasz doceniać to, jak miałeś dobrze i jak to cię przygotowało do życia. To wszystko, co rodzice gdzieś tam wpajali, więc… wspierali i do tej pory wspierają.

(03:51 – 03:59) J: Jesteś młodym franczyzobiorcą, młodym człowiekiem w ogóle. Dzisiaj Twoi rówieśnicy patrzą na Ciebie, mówią z podziwem o tym, co robisz, czy pukają się w czoło? Jak reagują?

(04:00 – 04:15) M: Wiesz co, wydaje mi się, że to otoczenie, które mam, no to zawsze gdzieś tam wspierało w tych decyzjach, które były okej. Jeżeli szedłeś gdzieś tam w złym kierunku, no to mam taką, że tak powiem, ekipę…

(04:16 – 04:17) J: …, która zatrzymuje.

(04:17 – 04:25) M: …, która raczej jest taka, powiedzmy, rozsądna, więc tam cię nikt nie będzie klepał po plecach, jeżeli robisz coś głupiego. Bardziej ciekawi są tego, jak to wygląda i…

(04:25 – 04:38) J: No właśnie, bo w tym kontekście prowadzenia własnego biznesu czasami nie wszyscy wiedzą wszystko, żeby móc powiedzieć, czy jest okej, czy nie jest okej. Pytają Cię, co jest trudne w tym, co jest dobre w tym, czy to się udaje i tak dalej?

(04:38 – 04:56) M: Tak, tak, dokładnie. Wielu znajomych właśnie pyta, bo jest ciekawych, bo Żabka to jednak rozpoznawalna marka, także jesteśmy w bieżącym kontakcie, pomagamy sobie na bieżąco razem. Ktoś czegoś nie wie, staramy się rozwiązywać wspólnie te problemy i tak jak mówiłeś – pytają i czasem zostają.

(04:57 – 04:59) J: Kiedy poczułeś, że Ci się to udaje?

(05:00 – 05:07) M: Kiedy poczułem, że mi się to udaje? Pamiętam dobrze ten moment, to było tydzień po otwarciu sklepu.

(05:07 – 05:08) J: Tydzień po, już?

(05:09 – 05:29) M: To był taki mały, bardzo mały dosłownie kroczek, ponieważ tydzień bądź dwa tygodnie po otwarciu sklepu udało mi się wyjechać na weekend do Zakopanego, na taki króciutki weekend, gdzie po prostu wyjeżdżając mówiłem – Jezu, jak ja tam zostawię tych ludzi samych i mnie tam nie będzie, nie będę patrzył. To jest niemożliwe. Wiem, że to jest zawsze u każdego nowego franczyzobiorcy taki moment.

(05:29 – 05:31) J: W ogóle u każdego, kto ma własny biznes.

(05:31 – 06:02) M: Tak, to jest taki moment, żeby podjąć tą decyzję, że zostawiasz samych ludzi. No i wtedy stwierdziłem, wow, wróciłem, nic się nie spaliło, wszystko jest tam, gdzie ma być na półce i wtedy stwierdziłem, że to jest… Nie tak bardzo się udało, ale to taki mały kroczek. Myślę, że każdego dnia gdzieś tam wstając, idąc do tej pracy, widzisz swoich ludzi, którzy są zadowoleni, że tworzysz takie miejsce. No to, jeżeli masz jakąś taką głębszą refleksję, myślę, że każdego dnia możesz stwierdzić, że to się tam udaje.

(06:03 – 06:10) J: Ty pracowałeś wcześniej w usługach, prawda? Sprzedawałeś czy doradzałeś kredytowo ludziom. To Ci się jakkolwiek przydaje dzisiaj w robieniu własnego biznesu?

(06:10 – 06:49) M: Tak, myślę, że ta praca jak najbardziej nauczyła mnie podatków, nauczyła mnie właśnie, bo my obsługiwaliśmy głównie małe jednoosobowe działalności gospodarcze. Też mnie nauczyła – jak taka działalność gospodarcza powinna funkcjonować. No i my też jesteśmy teraz jako jednoosobowa działalność gospodarcza, tak się rozliczamy, więc to na pewno było dużo, ale myślę, że każda praca, którą wykonywałem od gastronomii po jakieś właśnie prace sezonowe. Im większe to doświadczenie, tym każdemu mówię właśnie, kto na przykład myśli o takim otwarciu sklepu, to każde doświadczenie się przydaje. Pracowałeś właśnie w restauracji, czy byłeś biznesmenem wcześniej, czy na przykład architektem, no to każde doświadczenie ma tam jakieś…

(06:50 – 06:51) J: No gastro się może rzeczywiście przydać.

(06:51 – 06:53) M: Tak, to jest właśnie, chyba do wszystkiego.

(06:54 – 07:00) J: To prawda, bo masz i doświadczenie na kuchni i doświadczenie w sprzątaniu, w myciu, ale i w obsłudze ludzi.

(07:01 – 07:02) M: I też to wszystko w jednym momencie.

(07:02 – 07:10) J: Dokładnie tak, ale tak jak mówisz, myślę, że rzeczywiście dzisiaj to, co buduje przedsiębiorcę, to tysiące różnych doświadczeń, które czasami mogą się nawet wydawać nieprzydatne nigdy.

(07:11 – 07:38) M: Tak, to jest często właśnie. Też ja sam, w swoim życiu miałem takich kilka sytuacji, że zastanawiałem się, boże, po co ja to robię i kiedy mi się to przyda, a okazywało się za dwa lata, albo ta jakaś znajomość… Często się moja dziewczyna ze mnie śmieje, że idę na spacer z psem i mam dwóch nowych znajomych. Niestety taki jestem i później zamiast zrobić swoje obowiązki, to odbieram telefony i rozmawiam ze znajomymi, ale często właśnie nie chcę być taki, nie mówię, że ta znajomość się przydaje, ale wartościowe są takie znajomości. Nawet…

(07:38- 07:47) J: Ta Twoja otwartość na ludzi Ci się przydaje też w biznesie dzisiaj, myślę, w dwójnasób i w kontekście zespołu i w kontekście klientów. Porozmawiajmy o tych dwóch grupach.

(07:48 – 07:55) M: Przede wszystkim, tak jak mówisz, w kontekście zespołu jak najbardziej, bo mam problem olbrzymi z pracownikami taki, że mam ich za dużo po prostu.

(07:56 – 07:57) J: Tak bardzo z Tobą chcą pracować.

(07:57 – 08:18) M: Naprawdę jest fajnie, tak. Często ten mój brak asertywności, wiadomo, jest problematyczny, ale no ja sobie szukam w tym plusów i często znajomi mówią mi – Mati, weź się ogarnij, bo no człowieku, ludzie ci wejdą na łeb i ja staram się szukać w tym plusów, taki jestem, no i nie chcę się za bardzo na siłę zmieniać. Aczkolwiek uczę się małymi kroczkami być bardziej asertywny…

(08:19 – 08:23) J: Asertywność, czyli uczysz się jakiejś formy przywództwa, tak? Jakiejś formy prowadzenia tych ludzi.

(08:24 – 08:43) M: Tak. Cały czas, a co do klientów, no jak najbardziej. Jest miło, przyjemnie, staram się zawsze, żeby te problemy klientów właśnie, czy pracowników rozwiązywać na bieżąco, więc samo to jakoś tak się napędza, że ludzie przychodzą chętnie do takiego sklepu, gdzie jest miło, no i gdzie oni wiedzą, że zawsze te ich sprawy zostaną załatwione.

(08:44 – 08:45) J: Masz dwie Żabki w Warszawie.

(08:45 – 08:46) M: Tak.

(08:46 – 08:48) J: To przyjemne miejsce do robienia biznesu? Warszawa jako taka?

(08:49 – 09:07) M: Tak. Wydaje mi się, że jest w porządku. Wiadomo, każde osiedle w Warszawie się…czy tam każda okolica ma własną specyfikację. U mnie na przykład jest tak, że jeden sklep to są same dzieciaki to jest na Wilanowie, gdzie jest mnóstwo szkół i jest taka okolica, żeby nie powiedzieć jakoś brzydko – wykształcona.

(09:07 – 09:08) J: Inteligencka, powiedzmy.

(09:08 – 09:19) M: Inteligencka i bardzo fajnie się tam też odnajduję, fajnie można porozmawiać z klientami, jest wiele znanych twarzy na przykład, a drugi sklep jest na Ursynowie, obie okolice są fajne, ale cechują się innymi klientami.

(09:19 – 09:20) J: Czyli ty masz młodszą klientelę, tak?

(09:21- 09:33) M: Tak. Ja myślałem, że na przykład otwarcie sklepu na Wilanowie to będzie superlekko i przyjemnie, ale nasze małe dzieciaki też potrafią dać w kość i pewnie część oglądających o tym doskonale będzie wiedzieć. Ty na pewno też o tym wiesz.

(09:34 – 09:35) J: Jako rodzic tak.

(09:35 – 09:36) M: Już tak.

(09:36 – 09:38) J: Ale to znów na kolejną audycję. Możemy zostać tu dłużej.

(09:39 – 09:42) M: Każdy sklep się specyfikuje czymś innym, ale jest to do ogarnięcia jak najbardziej.

(09:42 – 09:50) J: Ale to też jest ciekawe, bo tak jak powiedziałeś, trochę tych Żabek jest. Marka rozpoznawalna – no to jest 10 tysięcy sklepów więc… I kilka ładnych tysięcy franczyzobiorców.

(09:51 – 09:58) M: No właśnie, ja ostatnio… Przepraszam, że Ci wejdę w słowo, wrzucałem gdzieś na Instagram, że kurczę, mamy już 9 tysięcy sklepów, bezpieczny biznes, a okazuje się, że ktoś mi napisał, że chyba już 10.

(09:58 – 10:17) J: 10, 10. Ale wiesz, bo myślę, że to jest też dużo wiedzy, którą możecie wymieniać między sobą. Czego Ty się uczysz od kolegów, którzy to robią dłużej, może mają inne doświadczenia? Wspominasz o miejscu, gdzie jest mnóstwo młodych klientów, dzieci, więc zakładam, że one też przychodzą w różnych momentach dnia i musisz nad tym zapanować, nie?

(10:18 – 10:26) M: Tak. Wiesz co, no przede wszystkim mogę się każdego… Mamy takie forum wspólne, na tym forum jest na przykład grupa z Wilanowa, więc ja tam choćby…

(10:26 – 10:27) J: Żalę się.

(10:27 – 10:28) M: Żalę się… Staram się właśnie…

(10:28 – 10:31) J: Znowu nie zdali i przyszli…

(10:31 – 10:45) M: W drugą stronę się staram właśnie, wiesz, że jak ktoś tam ma jakiś problem, to staram się mu pomóc, ale też na przykład, prosta rzecz, skończyły mi się bułki do hot doga, więc dzień dobry ma ktoś pożyczyć bułki, bo zaraz jest kolejna 15-minutowa przerwa w szkole…

(10:45 – 10:46) J: A to ładne.

(10:46 – 11:00) M: …u dzieciaków i będziemy chyba w kajzerki pakować. Także to jest fajne do rozwiązywania takich drobnych problemów i rzeczywiście te sklepy nie stanowią dla siebie konkurencji, jak to może się wydawać, a wręcz stanowią dla siebie wsparcie i to jest fajny punkt widzenia, bo ja też otwierając Żabkę miałem naprzeciwko drugą, mówię – przecież jak to będziemy żyć?

(11:00 – 11:01) J: „To się nie uda”.

(11:01 – 11:13) M: Pewnie będzie na mnie dzwonić czy coś, a okazało się, że przyszła do mnie sąsiadka Ania, którą pozdrawiam i mówi: „Cześć, witam Cię, ja tu już prowadzę od roku, jak będziesz coś potrzebował, to zapraszam”, a ja mówię, wow, to w ogóle czegoś innego się spodziewałem, no i tak to właśnie funkcjonuje.

(11:14 – 11:21) J: Obserwowałem Cię, zanim włączyliśmy kamerę i powiedziałeś ,,Jeszcze chwila, bo potrzebuję zadzwonić, bo jest dostawa” … albo coś tam, jest taki dobry moment?

(11:21 – 11:22) M: Tak – zamówienie.

(11:22 – 11:30) J: I rozmawiałeś z kimś, komu podawałeś jakieś konkretne dane i tak dalej, jak wygląda Twój sposób zarządzania tym biznesem? Możesz to robić zdalnie dzisiaj też w niektórych sytuacjach?

(11:31 – 11:43) M: Tak, sieć umożliwia nam teraz tworzenie na przykład zamówień zdalnie i większość rzeczy jest możliwa do zrobienia zdalnie i na przykład tak jak dzisiaj jesteśmy poza sklepem, to naprawdę się to bardzo przydaje.

(11:43 – 11:47) J: Dzisiaj jesteś w telewizji, nie? Żabka poczeka.

(11:48 – 12:14) M: Także tak, ale dodatkowo warto też wspomnieć, bo często osoby na początku współpracy też, na przykład, którym pomagam, pytają mnie, kiedy już to, kiedy ja to będę mógł robić zdalnie, kiedy będzie dochód pasywny i ja tylko będę liczył pieniądze. No to niestety mi się wydaje, że w żadnej firmie, w żadnej pracy tego nie ma, no bo to by było raz, że to by było słabe, leżeć tylko na łóżku i nic nie robić, a dwa, no im więcej tam przebywasz, im więcej tam jesteś to tym lepiej możesz wszystko.

(12:15 – 12:16) J: No to Twoje, nie?

(12:17 – 12:25) M: Możesz to wszystko robić, aczkolwiek – tak, daje to taką możliwość i tak jak wspomniałeś na początku, to jest też przestrzeń na czas dla siebie.

(12:25 -12:27) J: Na Zakopane i na piłkę.

(12:27 – 12:30) M: Na Zakopane. O, widzę, że zostałem fajnie prześwietlony od A do Z, także super.

(12:31 – 12:36) J: Jeśli chodzi o piłkę, jakby skrzyknąłeś ekipę Żabkową i powiedziałeś robimy drużynę. Po co Ci to?

(12:36 – 13:09) M: Tak, przyjaciel, któremu też pomagałem przy otwarciu sklepu właśnie, on miał tą inicjatywę, a ja miałem gdzieś tam zasoby ludzkie w Warszawie już przez to, że długi czas tu mieszkam, no i z inicjatywy właśnie Dawida, też pozdrawiam. To powstała ta drużyna, a ja tam jestem, on mówi, że jestem wice kierownikiem, także tak. I powiem Ci tak, że spotykamy się raz w tygodniu i normalnie mamy rozgrywki ligowe, w których bierzemy czynny udział. No jest to naprawdę fajny punkt w moim tygodniu, bo już nie mogę się doczekać kolejnego meczu.

(13:09 – 13:10) J: To też odskocznia?

(13:10 – 13:30) M: Odskocznia, na pewno, na pewno odskocznia. Mimo, że mamy na koszulkach logo Żabki. To jest to na pewno spora odskocznia, no bo wychodzisz, wyłączasz się, jest ta rywalizacja sportowa. Ja 10 lat grałem w piłkę, później praca, obowiązki, przeprowadzki, więc gdzieś tam zaniedbałem trochę ten temat i jak mogłem wrócić po czasie i znów poczuć te emocje, te rywalizacje, no po prostu cudownie.

(13:31 – 13:44) J: Choć jest wiele osób, które porywając się na własny biznes raczej myśli, że to właśnie będzie 7 dni w tygodniu, bez szansy na zrobienie czegokolwiek dla samego siebie. Słuchając Ciebie widzę, że masz tą przestrzeń na to, żeby sobie to jakoś zbalansować.

(13:45 – 14:00) M: Tak, jak najbardziej. Jest to przestrzeń po czasie, tylko żebyśmy też nie zapomnieli, że zaczynając, budując to wszystko, no to jest to pewnie 7 dni w tygodniu i często ponad etat. Każdemu to wspominam, że te pierwsze – miesiąc, dwa, trzy, w zależności jak dobrze sobie to szybko ułożysz, no trzeba po prostu się poświęcić.

(14:01 – 14:03) J: A co to znaczy szybko ułożyć? Ułożyć, może nie szybko, tylko ułożyć?

(14:04 – 14:26) M: Ułożyć. Przede wszystkim zbudować sobie zaufany zespół, którym, tak jak mówię, po dwóch tygodniach będziesz mógł zostawić, jak jedziesz do Zakopanego. Nie? Żeby mieć po prostu spokój. Wychodzisz z tego sklepu i nie masz z tyłu głowy, kurczę, czy ja mu ufam do końca, czy może nie. Czasem może warto poświęcić jeszcze ten tydzień, drugi, trzeci, może miesiąc, ale znaleźć taką osobę, z którą będziesz się czuł jak w rodzinie.

(14:27 – 14:29) J: A jak to sprawdzasz? Czy możesz zaufać?

(14:30 – 14:43) M: Przede wszystkim, no mamy takie fajne narzędzia, czyli można zrobić, wykonać inwentaryzację. Zdarzają się jakieś drobne tam pożary, ale to, jeżeli jesteś na bieżąco właśnie, przebywasz tam i nie delegujesz tego wszystkiego, bo to by było za piękne, to wtedy to po prostu…

(14:44 – 14:45) J: Kręci Cię to – prowadzenie własnego biznesu?

(14:45 – 14:50) M: Kręci mnie, tak. Bardzo mnie kręci. Bałem się podjąć tego kroku. Miałem dużo pomysłów zanim otworzyłem Żabkę.

(14:50 – 14:51) J: Na coś innego.

(14:52 – 14:53) M: Na coś innego, tak tylko…

(14:54 – 14:55) J: Co? Klub piłkarski. Tak? To jedno.

(14:56 – 15:02) M: Nie, myślałem, żeby zostać trenerem personalnym, bo lubię bardzo sport, ale też nie miałem pomysłu jak zacząć, skąd klientów, jakichś tam…

(15:03 – 15:07) J: Zobacz, na Wilanowie mówisz – znajomi ludzie, znajome twarze przechodzą, już byś miał klientów.

(15:07 – 15:08) M: Tak, moglibyśmy, tak…

(15:08 – 15:09) J: Pomyśl o tym.

(15:09 – 15:23) M: Tylko co ja bym zrobił, jak bym powiedział do kogoś: „Słuchaj, może przyda Ci się trening ze mną?” ,,Ale co, źle wyglądam?” Nie, właśnie było tam kilka pomysłów i cieszę się, że trafiłem na Żabkę, bo ja wspominałem już wiele razy, że to jest biznes, którym ktoś prowadzi Cię za rękę, więc…

(15:23 – 15:24) J: A potrzebowałeś tego?

(15:24 – 15:29) M: Potrzebowałem tego, tak, no bo ja myślałem, że otwarcie biznesu to jest pójście do urzędu, otwarcie jednoosobowej działalności gospodarczej…

(15:29– 15:30) J: Mam NIP, mam wszystko, nie?

(15:30 – 15:45) M: Firma transportowa „Mateusz Transport”, no i co? Gdzie klienci, gdzie samochód, skąd wziąć ten samochód? A tutaj wszystko prowadzą cię za rękę, ale też uczysz się sam tych urzędowych spraw, bo jesteś jednak przy tym procesie i już zaczynasz…

(15:45 – 15:47) J: To jest Ci jeszcze trochę łatwiej… Powiedzmy, że podatkowe rzeczy ogarnąłeś, nie?

(15:47 – 15:55) M: Tak, tak, tak, to jak najbardziej plus, no, podatkowe rzeczy wcześniej już wiedziałem, ale też wiele rzeczy, na przykład VAT, podatek VAT zrozumiałem prowadząc sklep Żabka.

(15:55 – 15:56) J: Że jest.

(15:56 – 15:57) M: Że jest.

(15:57- 15:58) J: I że boli.

(15:58 – 16:00) M: I że boli, i że jak to wygląda, powiedzmy, przy rozliczaniu tego.

(16:00 – 16:08) J: Bo to bywa duży dystans, albo czasami ktoś wpadnie i jakby nie rozumiejąc tego, nie znając, nie czując też wagi tego, przepada po prostu.

(16:08 – 16:16) M: Przepada, tak. No jest wiele takich przypadków, gdzie ktoś za wcześnie zaczął delegować te sprawy, no i tyle, stąd się biorą takie później sytuacje.

(16:17 – 16:27) J: Co Cię sprowadza na ziemię, to znaczy w tym takim pozytywnym tego słowa znaczeniu, żeby właśnie nie odlecieć, nie za szybko odpuścić, pilnować i doglądać?

(16:27 – 16:35) M: Moja dziewczyna, najcudowniejsza, którą pozdrawiam. Już odleciałem, tak, bo wziąłem sobie samochód w leasing, jak to poważny młody przedsiębiorca, wiadomo.

(16:35 – 16:37) J: Od czegoś trzeba zacząć.

(16:37 – 17:13) M: Ale tak, ale pozbyłem się, ponieważ no – mam mądrą kobietę, która nie patrzy na takie rzeczy, tylko mówi ,,No, będziemy sobie mieszkać w tym twoim samochodzie za niedługo”, więc bardzo się cieszę, że ją mam obok siebie. Ona też prowadzi sklep i często jest dla mnie przykładem, jak to robić, bo można sobie czasem… Wiesz, masz ułożony zespół, wszystko w miarę dobrze wygląda, ale później przyjeżdżam do niej do sklepu i widzę, że na przykład u niej to lepiej funkcjonuje. I ludzie ją lubią, śmieją się z nią, ale mają też ogromny szacunek do niej. I to jest dla mnie inspirujące i naprawdę ona jest dla mnie takim… fajnym przykładem, który mnie hamuje i czasem rozpędza, czasem hamuje.

(17:14 – 17:29) J: Super. Dobry przykład i dobrze mieć kogoś takiego blisko. Natomiast jak popatrzymy na te Twoje, okej, trzy lata, dużo, niedużo, ale jednak kawał czasu i to Twoje najważniejsze doświadczenie, które Cię najwięcej nauczyło z tego biznesowego okresu, to co?

(17:30 – 17:31) M: Ale myślisz, takie jedno?

(17:31 – 17:34) J: Nie wiem. Jeśli masz top five Mateusza, to śmiało.

(17:34 – 17:54) M: Nie, okej. Wiesz co, wydaje mi się, że praca z ludźmi, bo tego się najbardziej bałem. No i co, pierwsze spotkanie rekrutacyjne, na którym ja mówię – dzień dobry, no wie pani co, fajnie, że pani przyszła tutaj, tego, tamto, no jutro, wie pani, no… I to tak wygląda. Pierwsze rozmowy, ludzie przychodzą i mówią, gdzie ja tu będę pracował…

(17:54 – 17:56) J: I u kogo? Jak on się wypowiedzieć nie potrafi?

(17:57 – 18:33) M: U tego gościa młodego…? Więc myślę, że to… I później, jak już tego człowieka zdobędziesz, przychodzi do ciebie i mówisz, wow, on przyszedł do mnie do pracy, chce ze mną pracować, ciekawe czemu, czy on myśli, że jestem w porządku. No i później kolejne te etapy, czyli jak już masz tą osobę, ona z tobą pracuje, żeby o niego zadbać, żeby on zawsze się czuł dobrze, rozmawiać z nim i tak dalej. No i dalej się tego uczę. Myślę, że to jest taki przeskok, którego na przykład, jak pracując na etacie wcześniej w kilku miejscach, nie miałem takiego doświadczenia. Byłem gdzieś tam przy kelnerze, kogoś tam uczyłem, jak tu obsługiwać i tak dalej, ale nie było aż tak dużej tej odpowiedzialności, ale też takiego dużego rozwoju, myślę.

(18:33 – 18:36) J: Czujesz, że masz wpływ dzisiaj na wszystko, co się dzieje dookoła Ciebie?

(18:36 – 18:47) M: Myślę, że na pewno na Żaby moje, tak. Na życie też wpływ, myślę, że trochę podzielony z moją partnerką. Staramy się, żebyśmy oboje mieli ten wpływ.

(18:48 – 18:49) J: „Na Żaby moje”, to ładne.

(18:50 – 18:55) M: Na Żaby moje, no…  Nie, myślę, że tak, że na te sklepy to jak najbardziej.

(18:56 – 19:01) J: Mateusz, powiedziałeś „na etacie”. Chciałem Cię zapytać o to poczucie bezpieczeństwa – etat versus własny biznes. Gdzie było większe?

(19:02 – 19:21) M: Wiesz co, wydaje mi się, że… Nie, nie rozgraniczam tego, tak. Ponieważ poczucie bezpieczeństwa wiąże się raz, że z tym, jak jest stabilnie, ale u mnie też się wiąże troszeczkę z finansami. No i wiadomo, że na etacie masz ten taki luz, że czasem sobie możesz zaspać, czasem sobie możesz wziąć…

(19:21 – 19:22) J: L4.

(19:22 – 19:30) M: L4, „El – Quattro” – jak to się mówi u nas, ale masz ten taki luz, powiedzmy, że a okej, no jest ta praca, ktoś tam o to dba.

(19:30 – 19:31) J: Ktoś inny się martwi, nie?

(19:32 – 19:42) M: Ktoś inny się martwi, a my przychodzimy, robimy, wychodzimy. Ale tutaj mam znowu tak, że wiadomo, no sytuacje rynkowe, zawirowania gospodarcze, pandemia, w której otworzyłem sklep…

(19:43 – 19:44) J: Otwierałeś w pandemii?

(19:44 – 19:52) M: Otwierałem, tak. Otwierałem w pandemii, zaraz właśnie może do tego wrócimy, ale przede wszystkim tu u mnie wiąże się to bezpieczeństwo z tymi finansami, no i porównując do etatu…

(19:52 – 19:53) J: Czujesz się bezpiecznie.

(19:54 – 20:00) M: Na pewno jest dużo lepiej, tak. I jestem w stanie sobie gdzieś tam przewartościować to, że no po prostu czuję się okej i mogę sobie pozwolić na to.

(20:01 – 20:04) J: Czyli inna odpowiedzialność, ale Twój budżet miesięczny jest inny.

(20:05 -20:26) M: Tak. Ale to też jest takie, wiesz, ta odpowiedzialność to jest też, myślę, kwestia tego, jak sobie to w głowie ułożymy, bo ja się staram się tym nie stresować, wiem, że mam fajnych ludzi. Jeżeli dasz temu po prostu płynąć i przypilnujesz, no to myślę, że nie ma co tak też się tym denerwować. Często mówię to mojej dziewczynie, bo ona po prostu od najmniejszej drobnostki już mówi, boże, ale kobiety tak bardziej przeżywają, to też jest potrzebne.

(20:27 – 20:40) J: Różnie bywa, ale myślę, że tak, już powiedziałeś i pokazałeś, że potrafi Cię złapać i sprowadzić na ziemię i to jest, myślę, bezcenne. Ale wracając do tego momentu, w którym Ty się zdecydowałeś otworzyć. Nie czułeś, że to będzie najtrudniejszy moment w sumie, kontekstowo, rynkowo, życiowo?

(20:40 – 20:55) M: Mogło tak być, tak, ale takie mam doświadczenie, że znajomy, którego poznałem, prowadził sklep i dzięki za jego też sprawom otworzyłem sklep. On mi pokazywał wszystko, dał mi do ręki ten skaner. To było bardzo fajne, że przyjechałem do niego do sklepu i on mi powiedział, okej, otwieramy ci Żabkę i tyle. Tylko dał mi skaner do ręki i mówi…

(20:55 – 20:56) J: ,,Do roboty”.

(20:56 – 20:59) M: Rób towar, rób dostawę i ja mówię, wow, poczułem się…

(20:59 – 21:00) J: Aha, w ten sposób sobie trenowałeś.

(21:00 – 21:04) M: Tak, poczułem się, jakbym miał swój własny sklep i ja mówię, super to jest…

(21:05 – 21:07) J: ,,Po dziesięciu paletach, które rozładowałem, mówię – wchodzę w to!”

(21:07 – 21:38) M: Rewelacja. Ręce napompowane, także. Wiesz co, poczułem się właśnie tak, że mówię, kurde, jakbym miał swój sklep i dodatkowo była pandemia, ja straciłem pracę, byłem w trochę takim kiepskim momencie swojego życia, więc mówię tak, albo coś działam, albo wracam do mamy i mówię – tak, jest pandemia, a gościu dalej sobie dobrze przędzie, więc znaczy, że chyba jest okej. Sklepy wszystkie, spożywcze, Żabki były otwarte. Niekoniecznie markety, niekoniecznie galerie, więc no, więcej było za niż przeciw.

(21:38 – 21:40) J: Ale to było jakieś ryzyko z Twojej strony, czy?

(21:41 – 21:53) M: Myślę, że tak, to było, mimo wszystko tego, że mi to kolega pokazał, to było wszystko dla mnie coś nowego. Także mówię – no dobra, no spróbujemy. Ja jestem taki, że się za bardzo nie przejmuję i za dużo nie analizuję.

(21:54 – 21:55) J: Że będzie sporo do roboty, co?

(21:55 – 22:22) M: Raczej staram się we wszystkim szukać plusów. Nie zawsze to jest fajne, ale mówię – no co, otworzę sklep, będę miał spoko kasę, no to i wszystko będzie super. Później pierwszego dnia, jak towarowałem mój sklep, myślałem, że zrobię to sam z moją jedną pracowniczką, która już wtedy była, bo udało mi się znaleźć ją przed otwarciem. Mieliśmy zrobić we dwójkę, a przyjechało mi 12 palet. Ja mówię – nie no, ogarniemy to przecież, a nie było widać sklepu zza tych palet. No i wtedy pamiętam, że miałem taką myśl, jak wnosiłem ten towar, zacząłem dzwonić do wszystkich przyjaciół, to była super próba.

(22:22 -22:23) J: ,,Pomocy!”

(22:24 – 22:41) M: Wszyscy przyjechali i też dziewczyna obecna, także super. I wtedy wnosząc ten towar, z pociętymi rękami od towaru. I po 12 czy 14 godzinach mówię, co mi w tym biurze nie pasowało. Ale to było dosłownie 3 dni, 4, kiedy ja to, po prostu źle się do tego przygotowałem.

(22:42 – 22:43) J: Nie, ale wiesz, myślę, że to jest też coś, co Cię nauczyło.

(22:44 – 22:53) M: Tak, to bardzo dużo mnie nauczyło. I teraz każdy, komu pomagam, mówię mu, słuchaj, na te pierwsze dni może być nawet 20 osób. Byleby nie było za mało, bo będziesz to źle wspominał, ale ja już z perspektywy czasu dobrze wspominam.

(22:54 – 23:06) J: Czyli zapakowanie, rozniesienie, poustawianie… Czy to, że to jest, też myślę teraz apropo tej wolności, czy to, że jest to ułożone, sformatowane, masz pewne przykazania i dobrze by było, żebyś ich przestrzegał, to Ci pomaga, ułatwia?

(23:07 – 23:19) M: Tak, to mi ułatwia. Wiele osób mówi, że musi być schemat i czemu nie możemy się poza ten schemat wyrwać. No skoro jest sprawdzony na bazie 10 tysięcy sklepów, no to myślę, że są tam mądrzejsze głowy od ułożenia tego, gdzie mają być kajzerki, a gdzie ma być proszek do prania.

(23:20 – 23:21) J: To to, że widzisz, że działa, podejrzewam.

(23:22 – 23:24) M: Tym bardziej, że działa rewelacyjnie.

(23:24 – 23:25) J: Na dzieciaki też.

(23:25 – 23:45) M: Na dzieciaki najbardziej. Wchodzą, widzą od razu te batony, czy to, co innego potrzeba. Więc tak, ja bardzo sobie doceniam, że jest ta automatyzacja, jest to wszystko tak sformalizowane, no bo wystarczy, że klikniesz sobie w dwa miejsca i masz OK. Możesz sobie to wydrukować w kolorze i już wszystko jest… Pracownicy mają pełną swobodę, żeby sobie to ułożyć, sprawdzić na kartce.

(23:45 – 23:47) J: Ale też myślę, że ułatwia czas i nie? Oszczędza czas.

(23:47 – 24:25) M: Czas. Dużo czasu, tak. To, że zamówienia są robione z jednego miejsca. Niektórzy mówią, a bo moglibyśmy sobie jakieś inne produkty zamówić, ale po co, skoro mamy jedno miejsce. Naprzeciwko mnie, mojego sklepu na Ursynowie właśnie są delikatesy i widzę, że tam od 5 rano przyjeżdżają dostawcy, z mięsem, później z suchymi artykułami, później z piwem i te dostawy się przeciągają na cały dzień. U nas w Żabie przyjeżdża jeden gościu, przywozi taką dużą paletę, tam jest cała spożywka, później druga paleta mrożonki i chłodnia. No i to wszystko masz w jednym miejscu, w jednym momencie. Możesz sobie, wiesz, osobę do pomocy tego na daną godzinę załatwić. Ta automatyzacja naprawdę jest… Ja to bardzo doceniam.

(24:25 – 24:27) J: Nie, wszedłeś w to. Widzę, że masz to obcykane.

(24:27 – 24:28) M: Trochę tak.

(24:29 – 24:33) J: I widać też, że daje Ci to dużo takiej frajdy. Chyba, że ja źle odczytuję Twoje zachowanie.

(24:33 – 24:41) M: Nie, bardzo, bardzo. No bo widzę, że ten system jest sprawny i że działa i że się sprawdza po prostu i lubię to. Lubię o tym mówić i się jaram trochę.

(24:42 – 24:46) J: Jedna, już wiemy, jak zacząłeś, nie? Ale druga przyszła, kiedy?

(24:46 – 25:08) M: Druga przyszła po około dwóch latach, tak? Bo równo rocznicę mieliśmy teraz tej drugiej Żabeczki. Co? Miałem świetną pracowniczkę, która mnie wszystkiego nauczyła. Przyszedłem do pracy, nic nie umiałem. Byłem po szkoleniu, ale to zawsze mówię, że to jest jak z prawem jazdy, zdajesz egzamin, fajne jest to, właśnie muszę wspomnieć, że super jest też to przygotowanie, że nie rzucają cię na głęboką wodę, tylko uczą cię systemu.

(25:08 – 25:09) J: Nalewają trochę wody do basenu.

(25:10 – 25:19) M: Trochę wody… Uczą cię systemu, uczą cię robienia dostaw, zarządzania, bardzo fajnie. Teraz jeszcze cały czas te szkolenia idą do przodu dla nowych franczyzobiorców, więc super. To jest myślę, że najważniejszy punkt, żeby dobrze wyszkolić nową osobę.

(25:19 – 25:20) J: Co ona dołożyła?

(25:20 – 25:21) M: Ee.. jeszcze raz?

(25:22 – 25:23) J: Ta dziewczyna co dołożyła? Jaką wiedzę?

(25:24 – 25:32) M: Ja właśnie zacząłem pracę i przyjąłem panią, która już miała 5-letnie doświadczenie w pracy i ona była jak moja mama. Ona mówi do mnie tak, panie Mateuszu…

(25:32 – 25:33) J: Synku!

(25:33 – 25:43) M: …ja będę krzyczeć, ale pan się nie obraża. Ja mówię, ja jestem taki jaki jestem, bardzo proszę krzyczeć, bo ja się szybko nauczę. No i taką metodą w miesiąc, dwa ja już po prostu byłem rewelacyjnym pracownikiem.

(25:43 – 25:44) J: Chodziłeś jak w zegarku.

(25:44 – 26:21) M: Jak w zegarku chodziłem i dla mnie to było rewelacyjne i u tej pani też to się sprawdzało, ponieważ myślę, że ze swojego wynagrodzenia była zadowolona. I co muszę powiedzieć? To to, że ta pani teraz po dwóch latach ma własny sklep swój, ponieważ fajnie nam się współpracowało, pani zobaczyła, że ja też rozwijam sieć, dużo znajomych otwiera te sklepy. No i co? I właśnie pytałeś o ten drugi sklep. Rozmawiałem ze swoim znajomym i on stwierdził ,,No a czemu ty nie weźmiesz drugiego? Skoro fajnie ci się pracuje, masz dobry zespół, po co osiadać na laurach?”. No i ja wtedy pamiętam, że nie przespałem całej nocy. Mówię – kurde, czy ja dam radę, czy znowu zatrudnię ludzi i tak dalej. No i ta pani odeszła ode mnie, moja najlepsza, że tak powiem pani kierowniczka.

(26:21 – 26:22) J: Na swoje.

(26:22 – 26:23) M: Na swoje. A w międzyczasie jak otwierałem…

(26:24 – 26:27) J: Awans w sumie, wiesz, a nie odejście.

(26:27 – 26:50) M: No myślę, że tak. I wiele osób, które z nami pracowało, też właśnie pootwierało swoje sklepy. No i mamy do tej pory kontakt tak tylko wtrącę. No i co? I ta pani otwierała swój sklep, a ja w międzyczasie ten drugi swój sklep, bo tak mnie ta rozmowa ze znajomym gdzieś tam utwierdziła, że po prostu poszedłem do Żabki zapytać, czy dostanę drugi sklep. Wyniki, myślę, tam moje były okej. No i za tydzień dostałem telefon, żeby się szykować do otwarcia sklepu. Przyjechałem, obejrzałem…

(26:51 – 26:53) J: Już wiedziałem, że znowu dwudziestu znajomych muszę zaprosić.

(26:54 – 27:04) Że już od razu trzeba wydzwaniać. No i tyle. No i oczywiście moja Ola też mówiła, żebym się zastanowił nad tą decyzją, czy to nie będzie tak, czy tak. Ale oczywiście wsparła mnie w stu procentach. No i…

(27:04 – 27:05) J: Poszło.

(27:05 – 27:07) M: …i idzie dalej. I są dwa sklepy i żyję dalej. Także…

(27:07 – 27:08) J: Super.

(27:09 – 27:10) M: Także jesteśmy w stanie to zrobić.

(27:10 – 27:11) J: A dobrym jesteś piłkarzem?

(27:11 – 27:12) M: Myślę, że…

(27:12 – 27:15) J: Mamy czas. Zastanów się dobrze nad odpowiedzią.

(27:16 – 27:18) M: Zastanawiam się, kto to będzie oglądać. Żeby nie było, że nakłamię…

(27:18 – 27:20) J: Tylko trener Barcelony. Nikt więcej.

(27:20 – 27:39) M: Myślę, że w tej amatorskiej lidze to jest okej. Tak. Teraz muszę troszeczkę zadbać o wagę, bo skupiłem się bardziej na siłowni i już widzę, że na tym boisku ta motoryka jest już trochę kiepsko, ale myślę, że jak waga lekko zleci, skupimy się bardziej na tych właśnie rzeczach biegowych, na tych motorycznych, to będzie chyba okej.

(27:39 – 27:42) J: Super. Fajnie. Mateusz, bardzo dziękuję za spotkanie i rozmowę.

(27:42 – 27:45) M: Bardzo również dziękuję i miło było mi tutaj gościć i dla mnie to ogromne w ogóle wyróżnienie. Dzięki.

(27:46 – 27:48) Czuj się jak u siebie. Dziękuję.

#żabka, #franczyzazżabką, #franczyzawPolsce, #bizneszżabką, #kujawy, #mamawpracy, #przediśebiorczość, #wyjściezsieci, #pokora, #wiedza, #masztojakwżabce, #historiasukcesu, #rodzinnybiznes, #swójsklep, #przedsiębiorczamama, #łochowo, #bezpieczeństwofinansowe, #zetatunaswoje, #doświadczenie, #powrotdosieci

Otwórz z nami swój sklep Żabka

Sprawdź jakie to proste!

Biznes sprawdzony przez 8961 franczyzobiorców*

  • W pełni wyposażony sklep
  • Tylko ok. 5000zł wkładu własnego
  • Polisa dla Twojego biznesu
  • Darmowe szkolenia i stałe wsparcie
  • Sprawdzona lokalizacja

Dołącz do nas!

Wypełnij formularz, a my wkrótce się z Tobą skontaktujemy

*Stan na 25.03.2024r.