Jaki jest Twój przepis na pozyskiwanie 10 dodatkowych klientów każdego dnia w Twoim sklepie?

Katarzyna Szagżdowicz, Franczyzobiorczyni z Poznania: Prowadzę Żabkę już od 11 lat i jedno wiem na pewno: ludzie wracają tam, gdzie czują się dobrze. Zawsze sprawdza się to, co najprostsze – ludzka życzliwość. Wystarczy uśmiech, ciepłe słowo, pomoc, szybka reakcja – to przyciąga bardziej niż jakakolwiek reklama. Obserwuję też swoje osiedle – wiem, kiedy pojawiają się nowi mieszkańcy, informuję ich o promocjach, zachęcam do odwiedzin w moim sklepie. Dbam także o porządek, dobrą ekspozycję i dostępność produktów, bo to przyciąga klientów przechodzących obok. Kluczowe jest również szybkie tempo obsługi, bo wiele osób wpada dosłownie na moment. To naprawdę wystarczy, by stali klienci chcieli do nas wracać, a nowi pojawiali się w zupełnie naturalny sposób.

Czego oczekują Twoi klienci i jak spełniasz ich potrzeby?

K.Sz.: Moi klienci przede wszystkim liczą na doradzenie w zakupach, gdy sami nie mogą się zdecydować, co kupić – staram się więc podpowiadać, co jest świeże, tańsze, co warto wybrać. Niektórzy oczekują zwykłej, normalnej rozmowy – wiele osób przychodzi nie tylko po zakupy, ale również po chwilę kontaktu z drugim człowiekiem. Są także i tacy, dla których najważniejsza jest szybka obsługa bez stresu – dbam zatem, aby kolejki szły sprawnie, a każdy czuł, że jego czas jest szanowany. Staram się na co dzień być obecna, życzliwa, uważna. Oczywiście, po 11 latach zdecydowanie łatwiej jest mi dostrzec, kto się akurat spieszy, a kto ma czas na pogawędkę. Teraz mam to już we krwi!

Co robisz, by klient czuł się w Twoim sklepie lepiej niż gdziekolwiek indziej?

K.Sz.: Dbam o to, żeby każdy, kto wchodzi do mojej Żabki, poczuł się swobodnie, jak u siebie w domu, a wychodząc pomyślał: „Tu naprawdę było miło”. Dlatego u mnie zawsze jest porządek, towar odpowiednio poukładany na półkach, a personel szybko i z uśmiechem obsługuje klientów, nikogo nie oceniając. Stawiam na normalne, szczere, ludzkie podejście i klienci naprawdę to zauważają i doceniają. Wiedzą, że u mnie zawsze mogą liczyć na pomoc, nawet jeśli to drobiazg, ale to właśnie sprawia, że czują się tu komfortowo.

Katarzyna Szagżdowicz, Franczyzobiorczyni z Poznania, jest przekonana, że klienci wracają do jej sklepu, bo tu czują się po prostu komfortowo.

Co jest fundamentem trwałej relacji z klientem? Co sprawia, że chce on wracać właśnie do Twojego sklepu?

K.Sz.: Przede wszystkim zaufanie. Klient musi mieć pewność, że zawsze dostanie świeży produkt, zostanie dobrze obsłużony, może liczyć na szczerość, uczciwość i życzliwość. Drugim fundamentem jest bycie konsekwentnym w tym wszystkim, co się robi na co dzień – to nie mogą być jednorazowe zrywy. Dlatego właśnie od 11 lat każdego dnia dbam o to, aby utrzymywać ten sam standard – niezależnie od nastroju czy pogody. To sprawia, że ludzie wracają właśnie do mnie, nawet jeśli mają bliżej do innego sklepu.

Jak rozumiesz klientocentryczność? Co to oznacza dla Ciebie i Twojego sklepu?

K.Sz.: To codzienna praca z myślą: „Co będzie najlepsze dla klienta?”. To stawianie człowieka na pierwszym miejscu. W praktyce oznacza to na przykład uważne wsłuchiwanie się w to, czego ludzie potrzebują, reagowanie na ich uwagi, nawet te najmniejsze, dopasowywanie asortymentu do oczekiwań lokalnej społeczności, tworzenie sklepu, w którym klient czuje, że jest ważny, a nie kolejny w kolejce. W każdym „dzień dobry”, w każdej rozmowie czy decyzji dotyczącej tego, co zamówić i jak ustawić towar w sklepie klient zawsze powinien być najważniejszy.

Poprzedni
Następny