Pomysł na biznes z Żabką: Jak sprawić żeby klienci do Ciebie wracali? – wywiad z Krystianem z Ostrowca Wielkopolskiego.
Za każdym sklepem Żabka stoi franczyzobiorca i jego wyjątkowa historia. Prezentujemy przedsiębiorców, którzy z sukcesem rozwijają swoje biznesy pod zielonym szyldem, łącząc pasję do handlu z nowoczesnymi rozwiązaniami sieci. Krystian Galusik, franczyzobiorca z Ostrowca Wielkopolskiego, udowadnia, że odwaga w biznesie popłaca – swój sklep otworzył w samym środku pandemii.
Jak zacząłeś współpracę z Żabką i dlaczego zdecydowałeś się na własny biznes?
Krystian Galusik, Franczyzobiorca z Ostrowca Wielkopolskiego: Cztery lata temu mojej mamie, która od kilkunastu lat prowadziła swój mały biznes, a ja jej tylko pomagałem w dostawach,
zaproponowano otwarcie Żabki, ale nie była tym zainteresowana, a ja wręcz przeciwnie – odkąd pamiętam, myślałem o tym, aby poprowadzić własny sklep. Był to jednak początek pandemii, więc inwestowanie we własny biznes wymagało nie lada odwagi. Mama obiecała, że – jeśli zaryzykuję – to ona mi pomoże. Żabka okazała się jednak na tyle stabilna, że zamiast mnie wspierać, sama zrezygnowała z własnego sklepu i zatrudniła się u mnie.
Przydało się doświadczenie mamy?
K.G.: To jest zupełnie inny biznes. Wtedy nie wiedziałem, że dostawy mogą być tak proste, zwłaszcza odkąd pojawił się Cyberstore – jak czegoś brakuje, to nie trzeba jechać do sklepu, tylko można złożyć zamówienie z domu. Poza tym w sklepie u mamy była kasa numeryczna, gdzie wszystko trzeba było ręcznie wprowadzać, więc kasa dotykowa była dla nas wielkim zaskoczeniem. Podobnie jak likwidowanie awarii – kiedy coś nam się zepsuło, nie musieliśmy szukać hydraulika czy elektryka, tylko mogliśmy liczyć na sztab wykwalifikowanych ludzi. Ogromnym ułatwieniem jest też to, że nie trzeba martwić się o marketing, zakładać własnej strony, nigdzie się ogłaszać, bo każdy wie, że Ty to Żabka.
Jaki masz sposób na utrzymywanie wysokich standardów jakości?
K.G.: Jestem uparty i perfekcyjny, więc dbam też o jakość tego, co robię. Utrzymywanie wysokich standardów w sklepie nie byłoby jednak możliwe bez zaangażowania współpracowników – dlatego, jak dobrze wypadniemy przed Tajemniczym Klientem czy w Weryfikacji Standardów, to zawsze doceniam zespół. Jestem raczej szefem motywującym – jeśli ktoś popełni błąd, to wspólnie zastanawiamy się, co zrobić, by to się już nie powtórzyło. Największą satysfakcję mam wtedy, kiedy słyszę od współpracowników, że po raz pierwszy są w pracy, do której chce im się przychodzić, bo wtedy angażują się w to, co robią, więc utrzymywanie wysokich standardów staje się czymś zupełnie naturalnym.

.”(…)Szczerość, autentyczność, otwartość na drugiego człowieka sprwaia,ze klienci chętnie do nas wracają.”
Co trzeba zrobić, by w Lidze Mistrzów Jakości znaleźć się wśród najlepszych?
K.G.: Jeszcze nigdy nie udało mi się dotrzeć tak wysoko jak teraz. Zaczynałem powyżej 150 pozycji, a teraz zajmuję trzynaste miejsce i przede wszystkim jestem bardzo dumny z zespołu, bo wiem, że dzięki moim dziewczynom ten sklep jest lepszy z dnia na dzień. One wypracowały trzy czwarte tego sukcesu. Po drodze popełniłem mnóstwo błędów, a że jestem krytyczny wobec siebie, to staram się je naprawiać, by coraz lepiej prowadzić biznes. W Lidze Mistrzów Jakości tak naprawdę nigdy nie rywalizowałem z innymi, ale przede wszystkim z samym sobą. Zawsze zależało mi na tym, by sobie udowodnić, że może być lepiej i ten konkurs tylko mnie w tym utwierdza.
Jak sądzisz, co sprawia, że klienci wracają do Twojego sklepu?
K.G.: Mam większość stałych klientów – jedną czwartą stanowią ci, którzy przychodzą np. w niedziele niehandlowe, a potem coraz częściej do nas zaglądają. Przekonałem się, że nie ma lepszego sposobu na klienta niż bycie sobą w tym, co się robi – szczerym, autentycznym, otwartym na drugiego człowieka. To najlepsze co można zrobić, by przyciągnąć klienta do swojego sklepu. Najczęściej jest tak, że najpierw ktoś wpada, by się tylko rozejrzeć, a potem zaczyna coraz częściej się pojawiać i dzielić się swoim życiem, bo wie, że u nas nie tylko zrobi zakupy, ale zostanie też wysłuchany i dowie się, co u nas słychać. Jeden z klientów powiedział mi nawet kiedyś, że jak zamknę Żabkę, to on nie będzie miał, gdzie robić zakupów (śmiech).
Dlaczego jako Ambasador zachęcasz również innych do współpracy z siecią?
K.G.: Żabka to dobry przepis na idealny biznes. To doskonałe połączenie dla tych, którzy myślą o własnym biznesie, ale nie chcą zostać w tym sami. Jako przedsiębiorcy jesteśmy niezależni, ale możemy też liczyć na solidne wsparcie i korzystać z ogromnego doświadczenia marki.