Pomysł na biznes z Żabką: Dmytro Mykhalchuk o prowadzeniu 12-tysięcznego sklepu i krakowskiej pizzy z pieca.
Za każdym sklepem Żabka stoi franczyzobiorca i jego wyjątkowa historia. Pod zielonym szyldem tysiące przedsiębiorców codziennie buduje swoje lokalne biznesy, łącząc pasję do handlu z nowoczesnymi rozwiązaniami sieci. Sukces w tym modelu to jednak nie tylko liczby, ale przede wszystkim ludzie i relacje, które pozwalają przetrwać nawet najbardziej intensywne momenty. Dmytro Mykhalchuk, franczyzobiorca z Krakowa, zarządza jubileuszową, 12-tysięczną placówką, która jako pierwsza w Polsce oferuje klientom pizzę z profesjonalnego pieca szamotowego.
Takiej Żabki w Polsce jeszcze nie było! Tylko w Krakowie można spróbować pizzy wypiekanej w specjalnym piecu, wyposażonym w kamienie szamotowe, dzięki którym jej chrupkość wznosi się na jeszcze wyższy poziom. Wyjątkowy, 12-tysięczny sklep, w którym dostaniecie taką pizzę, prowadzi Dmytro Mykhalchuk.
Jak to jest prowadzić 12-tysięczną Żabkę?
Dmytro Mykhalchuk, Franczyzobiorca z Krakowa: To dla mnie nowe doświadczenie i ogromna satysfakcja, że mogę być częścią tak wyjątkowego projektu. Cieszę się, że dzieje się to właśnie w Krakowie – mieście pełnym historii, energii i ludzi, którzy potrafią docenić dobre jedzenie. Mam nadzieję, że każdy, kto zajrzy do sklepu, chętnie będzie tu wracał.
Dlaczego zdecydowałeś się na współpracę z siecią?
D.M.: Przez kilka lat przyglądałem się, jak mój kolega prowadzi swoją Żabkę, wziąłem nawet udział w kilku inwentaryzacjach u niego. Przekonałem się, że to sprawdzony pomysł na biznes i postanowiłem sam spróbować.
Czym zajmowałeś się wcześniej?
D.M.: Handlowałem na rynku Forex, prowadziłem własną grupę finansową, realizowałem się w roli fotografa, a także stworzyłem grę planszową „Way of the Trader”.
Twoja Żabka sąsiaduje ze szkołami, hotelem, akademikiem i szpitalem – znasz swoich klientów?
D.M.: Tak – zarówno tych, którzy tu pracują, jak i mieszkańców. 70% klientów to cudzoziemcy. Niektórzy nawet dopytują, czy wszystko u mnie w porządku, bo widzą, że często tu jestem, jak przychodzą.