Pani Beato, od 20 lat prowadzi Pani sklep pod zielonym szyldem w Bydgoszczy. Jak w ogóle doszło do tego, że otworzyła Pani własną Żabkę?

Beata Tomczak franczyzobiorczyni z Bydgoszczy: Rozpoczęłam współpracę franczyzową z siecią Żabka dzięki znajomym, którzy sami prowadzili sklep i zachęcili mnie do spróbowania swoich sił w tym biznesie. Wcześniej pracowałam jako fotograf i agent ubezpieczeniowy, a decyzję o otwarciu własnego punktu handlowego podjęłam w momencie zawodowego zwrotu.

Dziś Pani sklep to dynamiczne miejsce, oferujące gorące dania, pizzę czy odbiór paczek. A jak wspomina Pani czasy, gdy od papierowych formularzy powoli przechodziliście do cyfrowych narzędzi?

BT: Gdy zaczynałam, wszystko wyglądało inaczej – żadnych tabletów, żadnych kolektorów. Wszystko pisało się ręcznie, zamówienia robiło się inaczej, a sklep był zupełnie inny niż dzisiaj. Z czasem pojawiły się nowe rozwiązania, gastronomia, usługi, paczki. Ten rozwój zmieniał się na moich oczach i mogę powiedzieć, że dojrzewałam razem z Żabką.

Jak udaje się Pani to wszystko pogodzić i nadal znajdować czas na aktywność fizyczną?

BT: Stworzyłam zgrany zespół i niektórych pracowników zatrudniam od kilkunastu lat. Ogromnym wsparciem jest również córka, która regularnie pomaga w sklepie. To biznes rodzinny w najlepszym tego słowa znaczeniu, czyli oparty na zaufaniu i wzajemności. To pozwala mi znaleźć czas dla siebie. Kiedy tylko mogę, wskakuję na rower, idę popływać, a zimą zakładam łyżwy. Aktywność pozwala mi zachować energię do pracy, której nie dałoby się wykonywać bez zaangażowania.

Klienci znają Panią, a Pani zna ich codzienne troski i radości. Czy to właśnie to jest głównym źródłem satysfakcji z pracy?

BT: Prowadzenie franczyzowego sklepu to duża odpowiedzialność i zaangażowanie. Mimo to prowadzenie własnej działalności daje ogromną satysfakcję. Klienci wracają, doceniają nas, mówią dobre słowo, a zespół, z którym pracuję, jest dla mnie ogromnym wsparciem. Wierzę, że w tym biznesie najważniejsze są relacje. To dzięki nim po 20 latach nadal chcę tu być.

Jak w takim razie rysuje się przyszłość? Wspominała Pani, że ta biznesowa droga to przestrzeń osobistych relacji i wytrwałości.

BT: Choć coraz częściej myślę o emeryturze, to nie traktuję jej jako końca swojej biznesowej drogi. Bardziej jako kolejny rozdział, który nadejdzie wtedy, kiedy będę na to gotowa. Bo dla mnie zarządzanie sklepem to coś więcej niż praca – to przestrzeń osobistych relacji, rozwoju i wytrwałości, które budowałam przez dwie dekady.

Poprzedni
Następny