Czym zajmowałeś się, zanim zdecydowałeś się na Żabkę?

Andrzej Kurzawa, Franczyzobiorca z Katowic: Grałem zawodowo w piłkę w GKS Tychy. Po zakończeniu kariery sportowej podejmowałem się różnych zajęć, m.in. prowadziłem pawilon
handlowy, w którym chciałem początkowo otworzyć Żabkę. Niestety, ten lokal nie spełniał wymogów metrażowych, ale zaproponowano mi objęcie sklepu w innej lokalizacji. I choć początkowo chciałem współpracować z Żabką na zasadzie wynajmu po mieszczenia, to ostatecznie przyjąłem propozycję i sam zacząłem prowadzić sklep.

Czy do dziś prowadzisz tę samą Żabkę?

A.K.: Tak, przejąłem ją po innym franczyzobiorcy i od 21 lat jestem w tym samym miejscu. Sklep znajduje się w bardzo przyjemnej dzielnicy Katowic, w pobliżu są ambasady, prywatne gabinety lekarskie, kancelarie prawnicze, a po sąsiedzku – choć przed otwarciem mojej Żabki – mieszkał nawet Edward Gierek.

Skoro tak długo jesteś w jednym miejscu, to pewnie dobrze znasz swoich klientów?

A.K.: To prawda, od lat mam tych samych klientów. Większość bywa u nas codziennie. Wiemy nawet, o której godzinie, kto i po co przyjdzie. Często sami poda jemy to, co zwykle zamawiają, polecamy, co aktualnie jest w promocji, a także dopytujemy, czy jeszcze czegoś potrzebują. Bardzo dobrze się ze sobą znamy. Dlatego też nigdy nie brałem pod uwagę zmiany lokalizacji, bo to miejsce bardzo mi odpowiada.

Jak zmieniała się praca w tym czasie?

A.K.: Sklep nieustannie się przeobrażał. Teraz wygląda zupełnie inaczej niż na samym początku. Wcześniej dużo więcej miałem spraw, którymi musiałem się zająć, m.in. wizerunkiem sklepu,
zareklamowaniem produktów, zaopatrzeniem. Teraz wszystko jest ustandaryzowane, dostajemy w pełni wyposażony sklep, nie musimy martwić się o to, skąd załatwić regały, jak wyeksponować produkty, w jaki sposób zachęcać klientów do zakupów albo gdzie szukać fachowca, jak coś się zepsuje. Owszem, obowiązków jest o wiele więcej niż 21 lat temu, ale dzięki wsparciu Żabki, ich wypełnianie jest łatwiejsze.

Podobno sprzedawczynie pracują u Ciebie od bardzo wielu lat. Jak udało Ci się stworzyć tak oddany zespół?

A.K.: Jedna pracuje ze mną już od 20 lat, a druga od 18. Wychodzę z założenia, że tak należy odnosić się do innych, jak samemu chciałoby się być traktowanym. Zwyczajnie po ludzku
i z szacunkiem, bo nauczyć się można naprawdę wszystkiego. Trzeba tylko pamiętać, że każdy z nas może mieć lepsze, gorsze dni, smutki, radości, problemy – ja na przykład staram się to wszystko rozumieć. To najlepszy sposób na pozyska nie zaufanego sprzedawcy, który z zaangażowaniem będzie pracował. Kiedy odwiedzają nas urzędnicy z PIP-u to śmieją się, że nie muszą niczego sprawdzać, skoro zespół też się nie zmienił.

Za co cenisz współpracę z Żabką?

A.K.: Przede wszystkim za lojalność oraz za to, że Żabka działa zgodnie z literą prawa. Wiem, że nikt nie próbuje mnie tu oszukać. Owszem, czasem są lepsze, niekiedy gorsze warunki, ale mam poczucie, że jestem uczciwie traktowany.

Poprzedni
Następny