Pomysł na biznes z Żabką: Szczęśliwy traf i klienci, którzy w niedzielę przynoszą pierogi.
Za każdym sklepem Żabka stoi franczyzobiorca i jego wyjątkowa historia. Prezentujemy przedsiębiorców, którzy z sukcesem rozwijają swoje biznesy pod zielonym szyldem, łącząc pasję do handlu z nowoczesnymi rozwiązaniami sieci. Agnieszka Wojtysiak, franczyzobiorczyni z Sieradza, od 23 lat udowadnia, że praca w naszej sieci to unikalna szkoła biznesu. W rozmowie wspomina ogromną transformację sklepów na przestrzeni blisko ćwierćwiecza, docenia potężne wsparcie szkoleniowe.
Dlaczego 23 lata temu wszystko postawiłaś na Żabkę?
Agnieszka Wojtysiak, Franczyzobiorczyni z Sieradza: To był zupełny przypadek, choć szczęśliwy. Koleżanka, która już wtedy prowadziła sklep, zapytała, czy nie byłabym zainteresowana, bo szukali ajenta do Żabki. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie.
Miałaś doświadczenie w handlu?
A.W.: Z wykształcenia jestem chemikiem, ale tuż przed podjęciem współpracy z Żabką prowadziłam własny sklep spożywczy. Nie czułam się tam jednak komfortowo i nawet na moment zraziłam się do handlu.
Jak Żabka zmieniała się w ciągu tego prawie ćwierćwiecza?
A.W.: Sklepy zyskały atrakcyjniejszy wygląd i asortyment się powiększył. Początkowo ceny były wygórowane, ale z czasem Żabka zaczęła je obniżać i oferować promocje, dzięki czemu nasze sklepy stały się dostępne dla każdego. Pamiętam, że zaczynając współpracę, miałam sklep niskoobrotowy, więc pierwszy większy utarg dzienny, taki w wysokości dwóch tysięcy złotych, naprawdę był wielkim wydarzeniem, choć dziś blado wypada przy 400 tys. zł miesięcznie, które uzyskuję w wysokoobrotowej Żabce. Pamiętam też, że w jednym z pierwszych sklepów miałam magazyn w piwnicy, więc ogrom wysiłku kosztowało nas znoszenie dostawy, a potem wynoszenie produktów do sklepu. Teraz mam bardzo funkcjonalny magazyn.
Co z tego co oferuje Żabka doceniasz najbardziej?
A.W.: Dostęp do wiedzy i szkoleń zarówno tych w Akademii Przedsiębiorczości, jak i wielu innych, z których możemy wraz z pracownikami korzystać online, w dowolnym dla nas momencie. To jest szalenie przydatne na co dzień, zwłaszcza jak czegoś nie wiemy albo o czymś zapomnieliśmy. Wielkim plusem jest też wsparcie informatyczne, dzięki któremu łatwiej jest nam korzystać z dostępnych narzędzi, a także pomoc partnerów ds. sprzedaży – zawsze trafiam na profesjonalistów, którzy mają ogromne doświadczenie również w roli franczyzobiorców, więc naprawdę mam z czego czerpać wiedzę.

Przekonałam się już, że nie każda osoba nadaje się do pracy w Żabce, ale każdy, kto pracował w naszej sieci, wszędzie sobie poradzi. Nigdzie indziej nie uda mu się zdobyć tak ogromnego doświadczenia jak u nas!
A praca pod znaną marką coś ułatwia?
A.W.: Teraz jak najbardziej, choć nie było tak od początku, bo jak zaczynałam współpracę, to w Sieradzu były tylko cztery Żabki, a obecnie jest ich już blisko 20.
Jak w tym czasie zmieniał się klient?
A.W.: Niezależnie od czasów klientów podzieliłabym na tych sympatycznych, serdecznych, którzy potrafią w niedzielę przynieść pierogi na obiad i ciasto na deser, i tych nieżyczliwych czy mających gorszy dzień. Widzę natomiast, że zmieniło się to, iż współcześni konsumenci częściej oczekują pełnej obsługi i gotowych rozwiązań, a gdy coś nie przebiega po ich myśli, potrafią reagować nieprzyjemnie.
A pracownicy? Jaki masz sposób na zbudowanie zespołu?
A.W.: Choć muszę przyznać, że mam zgraną ekipę – trzy dziewczyny są już ze mną ponad 10 lat – to mam problem ze znalezieniem czwartego pracownika. Zauważyłam, że młodzi ludzie, nie mając doświadczenia i wiedzy, chcieliby mało pracować, a dużo zarabiać. To trudne zwłaszcza dla osoby, która jest z pokolenia, któremu wpajano etos pracy i powtarzano, że manna z nieba nie poleci. Przekonałam się już, że nie każda osoba nadaje się do pracy w Żabce, ale każdy, kto pracował w naszej sieci, wszędzie sobie poradzi. Nigdzie indziej nie uda mu się zdobyć tak ogromnego doświadczenia jak u nas!